Dzwony z Jeziora Bytyń

Przed wiekami, we wczesnym średniowieczu, na półwyspie wcinającym się w jezioro Bytyń Wielki znajdował się gród Bytyniem lub Bytomem zwany. Na początku XII wieku jego mieszkańcy sprzeciwili się Bolesławowi Krzywoustemu, gród więc został spalony i zrównany z ziemią. W późniejszych latach, ponieważ sława o walecznym grodzie przetrwała, w pobliżu jeziora Bytyń, na pagórkowatym terenie zbudowano zamek, który był siedzibą starosty zarządzającego znacznym terenem – od Mirosławca po Ujście i od Jastrowia po Człopę. U podnóża tak zwanej wówczas "Zamkowej Góry", powstała osada, a starosta podarował nowo wybudowanemu kościołowi dwa dzwony. Dzwonom, zgodnie z wolą fundatora nadano imiona „Maria” i „Małgorzata”. Nadeszły lata szwedzkiego potopu, które ponuro zapisały się w dziejach. Mieszkańcy, ratując dzwony przed zrabowaniem ich przez szwedzkich żołdaków i przetopieniem na armaty, ściągnęli je z kościelnej wieży i zatopili w głębinach jeziora Bytyń. Bezlitosna wojna spustoszyła okolice, nieliczni mieszkańcy, którym udało się przeżyć wynieśli się w inne strony. O dzwonach zapomniano.
Po wielu latach, kilku rybaków z pobliskiej osady łowiło ryby w tym jeziorze. Jakież było ich zdumienie, zauważyli, że w ich sieci znalazły się dwa dzwony. Ciężko pracując nad ich wyciagnięciem, zaczęli rozprawiać, co zrobią ze znaleziskiem. Jeden z rybaków wolał – Musimy je do kościoła oddać! Wtedy rozległ się dźwięk dzwonu zwanego Małgorzatą, który jakby wołał: Mario, idziemy na ląd! Rybacy jednak dalej dyskutowali – drugi z nich przekonywał, że lepiej będzie, rozgłosu nie czyniąc, dzwony sprzedać, a uzyskane pieniądze mieć dla siebie. Wtedy rozległ się głos drugiego dzwonu – Małgorzato, wracamy na dno! Rybacy zapamiętali w kłótni nie zwracali uwagi na głosy dzwonów… Byli już zdecydowani sprzedać nieoczekiwane znalezisko. Wtem dzwony siecią szarpnęły gwałtownie, ta rozerwała się na strzępy i dzwony zniknęły w głębinach. Daremnie usiłowali je rybacy jeszcze raz wyłowić. Przepadły jednak bez śladu, więc źli i niespokojni rozeszli się do chat. Nikomu już nigdy nie udało się ich wyłowić. Ponoć jednak niekiedy z głębin jeziora, przez szum wiatru, przebiją się tajemnicze, odległe głosy dzwonów – to Małgorzata i Maria sprzeczają się, czy wrócić na ląd, czy nie.
Autor \ źródło: Beata Stankiewicz\Legendy ziemi wałeckiej

Pojezierze wałeckie | Inne wiadomości:

Marcinkowice
--- miejsce na reklamę ---

PróchnowoCzłopa
--- miejsce na reklamę ---

KłębowiecMartewWałcz



VIP

  • Wybierz język
  • Zobacz też

Wałcz

(niem. Deutsch Krone)

Silosy rakietowe - Kolonia Brzeźnica

Rezerwat 'Mszary Tuczyńskie'

Mirosławiec

(niem. Markisch Friedland)

  • Polecamy

Darmowy wpis do bazy noclegowej

komis wałcz kom-tad

?>