Szlak Piławy
w pięć dni - opis

Piława jako jedna z wielu zasila nurt Gwdy. Jest długa na prawie 80km, ale to tylko jedna z możliwości spływu, zamiast wioski Sikory i płytkiego odcinka można zacząć równie dobrze w Bornem Sulinowie (dobry dojazd ze Szczecinka) przy półwyspie o kształcie głowy orła na jeziorze Pile, wtedy pierwszy odcinek to około 72km, o ile wiatr nie robi znosów, bo kapryśny charakter zbiornika potrafi przeszkodzić w utrzymaniu punktu.
Dwa słowa o mieście: Borne do 1992 r. było niedostępne dla polaków, było to wojskowe miasteczko radzieckie, wtedy mapy nie uwzględniały zabudowań, a błądzący mogli natknąć się na radzieckie patrole w lasach. Atrakcyjność miejsca najpierw docenili żołnierze Wehrmachtu, szkolili tutaj między innymi wojska Afrika Korps, później czerwoni towarzysze. W mieście jest sporo zieleni, szkieletów betonowych po starych blokach mieszkalnych i zjawiskowych budek kontrolnych, żeby dostać się do miasta wojsko trzy razy robiło patrol wjeżdżających. Dzisiaj miasto się rozwija, raczej turystycznie, bo walory krajoznawcze są nie do przecenienia. Dawniej za m2 trzeba było wydać tylko 120zł, teraz cena wzrosła do 2,3 tys.zł. Gmina jest bogata w lasy i nieistniejące już wioski.

1 dzień: Jeśli pierwszy odcinek ma być krótki i szkoleniowy, to radzę trzymać się lewego brzegu i dotrzeć szybko od odpływu Piławy z jeziora, przy nim jest camping (63km szlaku), na którym starszy kapitan w kapeluszu z piórkiem wie najlepiej ile trzeba zapłacić, ostrzegam pilnujcie rozrywkowego gościa, dla którego 6×3 to 24. Drugi wariant odbija na prawo do mostu drogowego i kolejowego, po czym można swobodnie wpłynąć pod prąd i połączyć kajaki na jeziorze Kocim w tratwę by rozdzielić powiedzmy Pieguski na wszystkich i wrócić tą samą drogą. Jezioro jest otoczone pasem drzew, co dodaje mu uroku. Na wspomnianym campingu warunki noclegowe są dobre, w okolicznych lasach florę wzbogaca typowy przykład turystycznych kaktusów, bliższe spotkanie z nimi może być bardziej niemile i odpychające niż twarda konstrukcja szyszki pod gołą stopą. W tym miejscu można także kupić różne płyny w sklepiku i odurzać dla snu zmęczony falami organizm. Polecam na pustym kajaku pływanie pod fale, pierwszorzędna zabawa!

pojezierze wałeckie spływ piławą

2 dzień: Kiedy Piława wypływa z jeziora Pile okazuje się stosunkowo szeroka, nie ma przeszkód i pozwala wyrównać tempo na spokojnej tafli. Po chwili przepływa się przed dwa mosty. Pierwszy jest pozostałością nieczynnej linii kolejowej do Bornego, po wejściu na górę można albo podziwiać panoramę na dolinę rzeki, albo walczyć z lękami wysokości, ponieważ między belkami stropowymi nie zostało już nic i straszą spore prześwity, a boczne kładki nie są bezpieczne. Drugi most jest już o wiele niższy i mniej atrakcyjny (61,8km szlaku). Od 60 kilometra zaczynają się szersze brzegi jeziora Dołgie, nie jest specjalnie zróżnicowane i może powodować poczucie nudy, można się jednak na to uodpornić śledząc roślinność brzegową lub posilając się pałką wodną (wąskolistną), co w wydaniu mojego przyjaciela jest wyjątkowo smaczne! Kolejnym charakterystycznym punktem na wodzie jest dobrze zachowany jaz z wodospadem, którym ponoć można zjeżdżać, ale miejscowej młodzieży, która by zachęciła udanymi próbami niestety nie było.

pojezierze wałeckie spływ piławą

Na kajaki po prawej stronie czeka pierwsza przenoska, pod żadnym pozorem nie można spływać kajakiem z wodospadu. Po jakimś czasie pokazuje się kolejny most, tym razem po prawej stronie w betonowym bloku jest mały kanał, którym można przepłynąć odpychając się od ścian, rzecz jest bezpieczna, ale mało przyjemna, owady, muszki, komary nagle zbudzone wcale nie są przyjazne, cała chmura nerwowo szuka szansy na darmowy transport i podczepia się pod kajakowca. Za kolejnym kilometrem rzeki zaczynają się Zalewy Nadarzyckie, niby oznakowane, a mimo tego można zabłądzić i źle odczytać szlak z mapy. Dla mnie to jedno z lepszy miejsc na całej Piławie, spokój, kormorany i całe łabędzie rodziny. Między dwoma pierwszymi zbiornikami można wpłynąć między drzewa, niezwykle ciekawe miejsce na dobrą sesję ślubną dla par. Choć mało tych drzew, to wrażenie bezcenne. Camping przy trzecim zalewie kończy dzienny odcinek, kapitan tym razem to człowiek bardzo ok, doradzi, nie ma nerwów z opłatami, a i pierogi przygotuje, i komórkę podładuje. Na plaży warto spędzić więcej czasu, pograć w ringo, w 25 złapań piłki, czy w bitwę wodną na kajakach, ponadto dosyć daleko od brzegu nie traci się gruntu, więc oszustwa w stylu: „ja płynę” mogą się udać. Namioty rozkłada się w niskim lasku, co tworzy fajny klimat. Blisko jest do wioski Nadarzyce (bar i sklep), skąd znowu blisko do nieistniejącej już wioski Kłomino. Na tym odcinku nie ma walki z przeszkodami. Od Bornego do Nadarzyc pytajcie o chleb z Sypniewa z piekarni od Wnuka, jest świetny!

pojezierze wałeckie spływ piławą
3 dzień: Kolejny dzień zaczyna się na Zalewach, rozciągają się momentami szeroko, jednak trzeba się trzymać lewej strony i w efekcie dopłynąć do prywatnej elektrowni, gdzie straszą tabliczki, że wstęp wzbroniony, że to i tamto. Tutaj także czeka przenoska, dosyć męcząca na nierozgrzane dobrze mięśnie, dosyć niewygodna, bo zrzut kajaków odbywa się z góry, co jest sporym utrudnieniem. Odcinek do Nadarzyc jest mało interesujący, wody płyną leniwie. Zabudowań wioski prawie nie widać, za to trzeba ponownie przenosić kajaki bokiem, niby są dwa warianty, ja polecam ten dalszy, po prawej stronie. I po minięciu wioski zaczyna się prawdziwa zabawa, czeka około szesnaście kilometrów spływania między drzewami, w urokliwej leśnej otulinie drzew, kiedy z rzadka pojawiają się jakieś przeszkody, na którym można ćwiczyć technikę. Mija się stary most czołgowy, a raczej pozostałości po nim i dopływa do campingu przy Zdbicach. Ostrzegam, nie jest to najładniejsze pole na trasie, przyjemność z biwakowania (lub wersji dla dorosłych: piwakowania) jest średnia. Przewodnik znanej firmy wydawniczej sugeruje liczne drzewa uniemożliwiające spokojne spływanie, daremno ich szukać, zostały wyczyszczone i już nie urozmaicają Piławy. Ten odcinek (na dwadzieścia kilometrów) kończy się w Szwecji, polecam camping przed pierwszym, zielonym mostkiem. Gospodarze są wyjątkowo otwarci i pomocni, można u nich także wypożyczyć sprzęt, wykąpać się i zdobyć drzewo na ognisko, dla bardziej wymagających są prysznice i sauna.

4 dzień: Szwecja to wioska mostów i meandrów, rzeka zakręca, a mieszkańcy przechadzają się po czterech mostach. Przed trzecim można wysiąść i zrobić zakupy w pobliskim sklepie. Niestety mieszkańcy za wioską nie dbają za bardzo o czystość rzeki, liczne butelki szpecą okalające rzekę trzciny. Kolejno mija się dwie wioski, Głowaczewo i Czechyń, obie oferują prywatne pola campingowe, gdzie można wypocząć, lub wcześniej skończyć odcinek. Często rzeka zakręca, jest to także odcinek, który jest bardziej wymagający, sporo tutaj mniejszych przeszkód, nawet jak coś leży na wodzie, to nie ma naporu nurtu i można przepłynąć swobodnie. Przed Zabrodziem rzeka rozlewa się szeroko, na lewym brzegu mija się niedostępny camping, gdzie miejscowi wybierali szlam i radzili płynąć dalej. Miejsce nie jest zbyt sympatyczne. Kolejnym puntem spływu jest przenoska pod sporym mostem, to jakieś pięćdziesiąt metrów targania sprzętu. Po lewej mijamy stawy hodowlane i jest to moment z bardzo niskim dnem, kajaki trzeba przeciągnąć liną około dwieście metrów, aby zbytnio nie naruszyć polietylenowej powłoki. Za Zabrodziem jest bardzo fajny camping, przy nim w lasku jest stary niemiecki cmentarz. Stoją zadaszone stoły i jest wyznaczone miejsce na ognisko.

pojezierze wałeckie spływ piławą

5 dzień: Zaraz po wypłynięciu po prawej Dobrzyca zasila nurt Piławy i woda rozlewa się szerzej. Teraz przeszkody pojawiają się sporadycznie, przeważnie można bokiem je wymanewrować i nasterować kontrą, tylko jedna kłoda przeszkadza i każe przeciągać po sobie kajak. W trakcie dalszej drogi mija się dwa mosty, pierwszy zjawiskowy i ciekawy, za którym jest żwawe bystrze. W takiej atmosferze płyniemy cztery kilometry, następnym miejscem charakterystycznym jest kolejny most, już tutaj można dzwonić do firmy wypożyczającej sprzęt, żeby za długo po skończeniu odcinka nie czekać. Piława wpływa do Gwdy, proponowanym końcem rzeki jest podpłynięcie pod prąd (którego nie ma na tak szerokiej rzece) około pięćset metrów pod Hotel Celmar.

pojezierze wałeckie spływ piławą

Tym sposobem, w pięć dni, można przepłynąć Piławę, rzekę prostą i ciekawą krajoznawczo.
Autor \ źródło: Karol/UrokiPojezierza.pl

Pojezierze wałeckie | Inne wiadomości:

Bronikowo
--- miejsce na reklamę ---

Człopa
--- miejsce na reklamę ---

MartewTucznoPróchnowo



VIP

  • Wybierz język
  • Zobacz też

Muzeum Ziemi Wałeckiej

Pigwówka

Nadarzyce

(niem. Rederitz)

Co zabrać, czyli pakujemy plecak

  • Polecamy

komis wałcz kom-tad

Darmowy wpis do bazy noclegowej

?>